rozdział 7 >> niedziela, 1 kwietnia 2007 17:16:37
Tik, tak, tik, tak- zegar tykał spokojnie odbijając blade światło świec. Leminos rozejrzał się. Tej komnaty wcześniej nie widział. Na pewno by ją zapamiętał, była całkowicie czysta. Na wypolerowanych meblach ślizgało się światło. W pokoju nie było okien, jedynym źródłem światła był stół obstawiony świecami. Musiały palić się od jakiegoś czasu, gdyż blat w wielu miejscach oblany był woskiem. Odgłos kroków, które usłyszał Leminos, odwrócił jego uwagę od pokoju. Odwrócił się. Do komnaty weszła postać. Na początku była ledwie widoczna z powodu panujących ciemności. W miarę jak się do niego zbliżała, jej zarys był coraz bardziej widoczny. Lecz dopiero gdy weszła w krąg światła, Leminos zauważył iż była to młoda kobieta. Jej brązowe włosy opadały kaskadą łagodnych łuków, opadając na ramiona, zjeżdżając po rękach aż do pasa. Spojrzał na twarz. Miała takie mądre spojrzenie. Leminos już wiedział kim jest. Dziewczyna ze snów, znów starsza, uśmiechnęła się. Światło świec, tworzyło na jej twarzy miękkie półtony i złociste refleksy. Ujęła w swoje ręce, dłoń Leminosa i pociągnęła go przedpokoju. Szli przez długi korytarz, jego koniec ukryty był w mroku. Na podłodze leżał gruby, miękki, tłumiący ich kroki, dywan. Ściany były pokryte beżową draperią. Pochodnie, wiszące na srebrnych łańcuchach, budziły grozę. Rozsiewały duże p[lamy martwego światła. Młodzieniec stanął. Dziewczyna idąca tuż przed nim również.
-Kim jesteś? Jak się nazywasz? Dokąd idziemy?- spytał, lecz ona uśmiechnęła się tajemniczo i wskazała coś na końcu korytarza. Leminos ominął ją i zobaczył coś czegoś wcześniej nie zauważył. Były to drzwi, co więcej widział je już na korytarzu w zamku. Były to drzwi skrywające tajemnicę. Podszedł do nich. Wyciągnął rękę by je otworzyć. Rozległ się krzyk. Młodzieniec odwrócił się natychmiast. Ujrzał przerażający widok. Podłoga korytarza pękała, ukazując gdzieniegdzie czarną, pustą otchłań. Dziewczyna stała przy ścianie otoczona z trzech stron wykruszoną podłogą. Leminos przybiegł jak najszybciej, lecz gdy tylko się zbliżył, podłoga zawaliła się. Widział znikającą w ciemności, przestraszoną twarz dziewczyny. Spadał szybko w dół, mając przed oczami tę twarz...
komentarze [23]
wasz pĹomienny anioĹek