Rozdział 11 >> sobota, 22 listopada 2008 18:19:19
- Schowaj się.- powiedział cicho młodzieniec
Wstał i wybiegł zza skał. Anioł zamachnął skrzydłami i poleciał wprost niego. Leminos uniósł miecz. Nagle anioł zniknął. Młodzieniec rozejrzał się. Nagły ból przeszył jego rękę. Mignęło ogniste skrzydło i ktoś pchnął go na ziemię. Natychmiast przeturlał się dalej. Kilka sekund później w miejscu gdzie leżał utkwił złoty grot. Odchylił się i zamachnął mieczem. Ogniste pióro opadło swobodnie na ziemię. Wtedy go ujrzał stał tuż koło niego delikatnie trzymając strzałę. Czekał na coś z mściwym uśmiechem.
- Dlaczego mnie nie zabijesz?- spytał Leminos
- Poczekaj na swoją kolej. Najpierw musisz cierpieć –stwierdził z uśmiechem i wzleciał w górę.
Leminos momentalnie zrozumiał. Poderwał się i podbiegł do anioła. Już odlatywał. Zamachnął się i rzucił ostrzem. Zabłysnęło i gładko wbiło się w ciał. Anioł opadł. Po jego skórze obficie spływała krew. Zwrócił wściekły wzrok do Leminosa. Krew kapała coraz obficiej. Jednak młodzieniec zauważył coś dziwnego. Medalion spoczywający w jego ręce drżał. Nagle przestał i rana anioła przestała krwawić. Anioł roześmiał się triumfalnie i wzniósł się znów w powietrze.
- Jednak zginiesz pierwszy...-powiedział-ale zanim to zrobię muszę ci coś powiedzieć. Bo wiesz już wyobrażam sobie jak zabiję tę nimfę. Mmmm, najpierw polecę z nią na środek jeziora i puszczę. Będę delektował się tym widokiem. Wyobraź sobie... wyobraź sobie jak krzyczy, błaga o pomoc i jak w końcu ginie pochłonięta przez odmęty jeziora. To bezwładne blade ciało znikające w ciemnościach... a ja, ja będę wolny, wolny już na wieki.- ze śmiechem poleciał nad jezioro- i będę mógł patrzeć na jej ciało gdy już jezioro je z siebie wyrzuci. Będę stał i patrzył, patrzył...
Leminos był wściekły. Zacisnął pięści z bezsilności. Poczuł jednak że nadal ma medalion. Wypuścił go i uniósł kamień.
- To ostatnia szansa...
Anioł krzyknął. Momentalnie zawrócił i pędził do brzegu. Miecz wbity w brzuch przeszkadzał mu w locie. Był jednak już tak blisko. Na jego twarzy zakwitł triumfalny uśmiech , wyciągnął dłoń.
Dodaj komentarz
wasz pĹomienny anioĹek
|
|
olis.mylog.pl :: niedziela, 11 stycznia 2009 16:21:20 217.153.248.137 |
|
Serdecznie zapraszam na moją stronkę, która ruszyła od nowa po kilku latach zastoju :(
|
|
|
fel-chanmylog.pl :: środa, 5 sierpnia 2009 21:12:21 79.187.201.42 |
|
WRAAAAAAAAAAAAAAAAAAACAJ! xd mylog jest już bardziej normalny
|